Kto odpowiada za śmierć 8-letniego Oskara? Kulisy walki z bezdusznością systemu i milczeniem biegłych – Uwaga TVN
8-letni Oskar był zdrowym, pełnym życia chłopcem zakochanym w piłce nożnej. Odszedł nagle, na skutek dramatycznego w skutkach błędu diagnostycznego. Jednak dla jego rodziców śmierć syna była dopiero początkiem koszmaru. Od 4,5 roku państwo polskie zmusza ich do tkwienia w bolesnym zawieszeniu, a wszystko przez paraliż systemu opinii biegłych.
„Myśleliśmy, że śledztwo zakończy się szybko” – wyznają zrozpaczeni rodzice. Dlaczego w Polsce na sprawiedliwość trzeba czekać latami?
Choć prokuratura szybko ustaliła, że dwie lekarki podjęły błędną decyzję i leczyły chłopca na wirusowe, zamiast bakteryjne zapalenie opon mózgowych, sprawa utknęła w martwym punkcie. Powód? Brak kluczowej opinii medycznej, na którą czekano blisko dwa lata.
O tym, jak patologiczna jest sytuacja wokół lekarskich ekspertyz, mówi wprost mec. Jolanta Budzowska, radczyni prawna zajmująca się sprawami błędów medycznych:
„W naszych realiach niestety biegli dyktują warunki i mówią: „My możemy przyjąć tę sprawę do opiniowania, ale to potrwa pół roku, rok”. (...) Bycie biegłym nie jest intratnym zajęciem, a jednocześnie naraża daną osobę biegłego na ostracyzm środowiskowy, bo nikt nie lubi narażać się kolegom i pisać, że ktoś spowodował śmierć pacjenta”. Dopiero interwencja dziennikarzy przyniosła nagły zwrot w sprawie – dokument w końcu trafił do prokuratury. Co z niego wynika? Dlaczego Instytut Ekspertyz Medycznych tak długo zwlekał z jego wydaniem i czy lekarki odpowiedzą za śmierć ośmiolatka?
Zobacz cały reportaż Mariusza Zielińskiego i poznaj szokujące kulisy walki o sprawiedliwość dla Oskara, z której wyłania się zatrważający obraz polskich realiów sądowo-lekarskich - kliknij TUTAJ