01 lipca 2024

Wysokie zadośćuczynienie za wstrząs anafilaktyczny

Ta historia mogła skończyć się tragicznie. Pacjentce, która zgłosiła się do przychodni ze „zwykłą” anginą podano w zastrzyku antybiotyk.
Był to antybiotyk, który już kiedyś pacjentka otrzymała (w tabletkach), i po którym wystąpiła u niej reakcja uczuleniowa - pokrzywka. Informację o pokrzywce odnotowano co prawda w historii wizyt pacjentki, ale nie umieszczono jej w widocznym miejscu, na pierwszej stronie dokumentacji. W rezultacie, po kilku latach nikt już o pokrzywce nie pamiętał. Gdy substancja, na którą pacjentka była uczulona została podana jeszcze raz, tyle że dożylnie, natychmiast wystąpił u niej wstrząs anafilaktyczny; doszło do zatrzymania oddechu i krążenia. Personel przychodni, nieprzygotowany do reagowania w sytuacjach krytycznych, nie zareagował właściwie na wstrząs i nie podał pacjentce adrenaliny.

Pacjentka zawdzięcza życie tylko temu, że wezwany na pomoc zespół ratownictwa medycznego stacjonował po drugiej stronie ulicy, a lekarz tego zespołu przybiegł, nie czekając na wyjazd karetki. W ten sposób udało się uniknąć najgorszego, pacjentka doznała jednak wieloogniskowego uszkodzenia mózgu wskutek niedotlenienia. Przez kilka miesięcy była hospitalizowana, w tym na oddziale intensywnej terapii, a rezultatem uszkodzenia mózgu i niedotlenienia był między innymi niedowład połowiczy, spowolnienie psychoruchowe, zaburzenia uwagi i pamięci. Pacjentka wymagała długiej i żmudnej rehabilitacji oraz intensywnego treningu poznawczego; od nowa uczyła się chodzić, samodzielnie jeść, a także czytać i pisać; dopiero po dwóch latach mogła wrócić do pracy zawodowej; nigdy nie wróciła jednak do sprawności sprzed zdarzenia.

Sąd uznał w tej sprawie, że błąd został popełniony na kilku etapach i polegał na nieodnotowaniu uczulenia na lek na pierwszej stronie dokumentacji medycznej, na podaniu pacjentce leku zawierającego substancję, na którą była uczulona, a wreszcie na niewłaściwej reakcji na wystąpienie wstrząsu, a w szczególności – niepodaniu adrenaliny, która, co należy podkreślić, była w posiadaniu przychodni. W tych okolicznościach sąd uznał, że należnym pacjentce zadośćuczynieniem jest kwota 300 000 zł, w tym 50 000 zł z tytułu naruszenia praw pacjenta.

Wyrok nie jest prawomocny.

Powódka była reprezentowana przez mec. Karolinę Kolary i mec. Jolantę Budzowską.




Inne wygrane sprawy